Okiem Statysty(ka) Kolejka I, Randka w ciemno
17 września 2012

Pierwsza kolejka sezonu jest jak randka w ciemno. Niby wiem jak wyglądają ci wszyscy zawodnicy, o nowych słyszałem co potrafią, ale jednak jest to jedna wielka niewiadoma. W końcu nie wiem w jakiej są formie, czy się aż zanadto „nie zmienili” przez ostatnie cztery miesiące.

Ba, nie wiadomo nawet czy wszyscy się na tej „pierwszej randce” pojawią. No i przed pierwszym spotkaniem z każdą z drużyn, tak jak przed „randką w ciemno” ma się pewne założenia. Tak jak dziewczynę ocenia się po zdjęciu i ewentualnie po tym co się o niej usłyszało, tak zespoły oceniane są przez pryzmat składu który jest jednak tylko na papierze. W jednym i drugim przypadku to bezpośredni kontakt i możliwość obserwacji pokazuje jak jest w rzeczywistości, a i tak przecież wszystkiego nie dowiemy się już za pierwszym razem. Jest też niepewność jak będą funkcjonowały drużyny po zmianach kadrowych. Czy nowi gracze na pewno będą potrafili się wkomponować szybko do swoich nowych zespołów. Mówiąc wprost: albo będzie chemia albo się to wszystko rozejdzie. Ostatnia kwestia jest niezwykle istotna, bo przemeblowania w drużynach były całkiem spore. Połowę (i więcej) składu wymieniły drużyny: Drim Tim, One Move Basket, Sport Rebel, Longman, czy (Mode) Kociki. Także przed I kolejką ciekawość poznawcza odezwała się u mnie ze zdwojoną mocą. Jak wyszło? Różnie... Najlepiej będzie jak spróbuję po kolei...
W pierwszym meczu sezonu 2012/2013 zmierzyło się TG Team z Atomic i szału nie było. Drużyna z Sosnowca postanowiła przypomnieć dlaczego w poprzednim sezonie nie wygrali ani jednego meczu i tym razem tradycyjnie mieli pięciu zawodników przygotowanych do gry. Chcę wierzyć, że na kolejnych meczach frekwencja się poprawi. Co ciekawe ekipa z Tarnowskich Gór nijak nie potrafiła wykorzystać słabości rywali. Do pokrycia był w zasadzie jeden zawodnik, a i tak Przybyłek i spółka nie potrafili go powstrzymać. Efekt był taki, że Kurek bardzo długo sam utrzymywał zespół z Sosnowca w grze, zaliczając przy tym najlepszy indywidualny występ spośród wszystkich graczy I ligi. Niestety w decydujących chwilach zabrakło mu wsparcia któregokolwiek z kolegów, a Parkietny dwoma trójkami przesądził o końcowym wyniku. Na plus w zespole z Tarnowskich Gór można wyróżnić jeszcze debiutującego Zalewskiego oraz skutecznego Strobę. Reszta ma dwa tygodnie na poprawę skuteczności.
Pięcioosobowy skład nie przeszkodził za to Basketowi Tychy w zwycięstwie z Longmanami. Co ciekawe ponad 20-punktową przewagę wypracowali dopiero w II połowie, czyli teoretycznie powinni być wtedy już nieźle zmęczeni. Nic z tych rzeczy, Pycia i Ditmer dopiero wtedy pokazali pełnię swoich możliwości, a przy rywalach wyglądali jak TGV przy polskiej kolei. Do tego skutecznością błysnął Rojek, który aż pięć razy celnie przymierzył z dystansu i było po zabawie. Gruca może w spokoju kontynuować wycieczkę. Dla Longmanów zaś może to być bardzo, ale to bardzo trudny sezon.
Najbardziej zacięte, a także całkiem przyjemne dla oka okazało się starcie Green Peas z One Move Basket. Gracze „Groszkow” postanowili szybko pokazać beniaminkowi różnicę między I a II ligą. Bartecki zachowywał się wręcz jak sadysta, kiedy wybierał rywalom kolejne piłki z kozła i po chwili gnał na kosz by zdobyć łatwe punkty. Do tego fantastyczne podania do Palickiego oraz Goldy posyłał Soremski i nic nie zapowiadało, że podopiecznym Tomka Kiełtyki może stać się jakaś krzywda. Niestety za szybko uwierzyli w końcowy sukces, nie pomagały (przeszkadzały?) ciągłe rotacje w składzie, a rywale nabierali wiatru w żagle. Aktywni na atakowanej desce byli: Michalski, Ossowski i Bąk, dzięki czemu Bytomianie zdobywali punkty z ponowienia. Dodatkowo ten drugi razem z Ziają trafili kilka ważnych rzutów z półdystansu, po których udało się wyrównać stan meczu. Kropkę nad i postawił nie kto inny jak Balcerzak, który kilka razy skarcił rywali z dystansu, ale najwięcej spustoszenia siały jego wejścia pod kosz. Bardzo udany debiut!
Ciężkostrawne danie zaserwowali w I połowie gracze Budsaru i Sport Rebel. O ile Zabrzanie w I kwarcie popisali się przynajmniej kilkoma efektownymi akcjami (trójki Malcherczyka i jego podania do Mandowskiego), to już w kolejnej poziomem dostosowali się do rywali. Zawodził przede wszystkim Krajewski, który choć wygląda na silniejszego to stracił na dynamice. Momentami poruszał się bardzo ciężko i przestrzelił prawie wszystkie rzuty. Ukojenie dla moich nerwów przyniosła dopiero II połowa. Głównie za sprawą coraz lepiej radzących sobie graczy Sport Rebel. Zarychta i Kałuża kończyli kolejne ataki, wprowadzając nową jakość do zespołu z Bytomia, a Przywarka pokazał, że będzie solidnym wzmocnieniem. Niestety pod koniec III kwarty kontuzji doznał Zarychta, a wraz z jego zejściem skończyły się nadzieje na dobry końcowy rezultat. Dobra gra „Bobasów” zmusiła Budsar do większego wysiłku. Punktować zaczął w końcu „Krajan”, kilka kolejnych rzutów trafił Mandowski, a Malcherczyk popisał się wsadem i trójką. Wygrana wygraną, ale ja czekam aż ten papierowy skład pojawi się na hali.
Więcej walki niż koszykówki można było zobaczyć przez większość meczu Drim Timu z Antidotum, co idealnie widać zresztą po statystykach. Drużyny te grały ze sobą na inaugurację po raz drugi z rzędu. Rok temu to Drim Tim zagrał w mocno okrojonym składzie, a Antidotum mogło liczyć na wsparcie rezerwowych. Tym razem było odwrotnie, Gliwiczan stawiło się ledwie sześciu, natomiast Rudzianie zaprezentowali się 8-osobowym składzie. Jedyne co się nie zmieniło w porównaniu do poprzedniego sezonu to wynik. Znowu wygrał Drim Tim. Jeśli chodzi o grę to było jeszcze mnóstwo mankamentów, w końcu w takim składzie odbyli ledwie jeden trening, jednak to co mi się podobało to team spirit. Nie było żadnych problemów ze zmianami, a zawodnicy, którzy rozpoczęli mecz na ławce rezerwowymi byli tylko z nazwy. Dość powiedzieć, że optymalną piątką okazał się następujący zestaw: Lato, Swoboda, P. Nowrotek, J. Nowrotek, Mikołajczyk. To oni odrobili 10-punktową stratę i wyprowadzili drużynę na prowadzenie. Jeśli chodzi o Antidotum, to nie sądzę żeby duetowi Kruk-Blekner mógł się przytrafić w sezonie drugi taki słaby mecz. Zresztą Sławek poprzedni sezon też rozpoczął od 3 fauli w I kwarcie, a potem było już tylko lepiej. Jedynym zawodnikiem z Gliwic, który zasłużył na pochwały był Marcin Sowa, który radził sobie w walce na tablicach zarówno z Marchaczem jak i z Bywalcem. Na Drim Tim było to jednak za mało.
Na koniec kolejki Mode Kociki zagrały tragedię w czterech aktach. Aż dziw bierze, że tylu graczy z doświadczeniem nazwijmy to zawodowym mogło zagrać aż tak słabo. Nawet nie mam ochoty się nad nimi znęcać jakoś szczególnie. Na ich tle ALTA wyglądała jak drużyna z kompletnie z innej planety. Kaptacz i Byrczek przez nikogo nie niepokojeni zbierali sobie w ataku i dobijali, bądź zdobywali punkty w pierwsze tempo. 14 punktów z ponowienia w samej pierwszej połowie. Doszło w końcu do tego, że swoją pozycję za linią 6,75 opuścił nawet Fisher i również znalazł sobie miejsce pod dziurą. Bardzo udany debiut zaliczył Lewicki, umacniając mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że z miejsca w znaczący sposób podniesie poziom zespołu Tomka Domańskiego. Rodzi się na prawdę fajna drużyna, widać u nich niezwykły entuzjazm i mam nadzieję, że nie zniknie on kiedy pojawią się pierwsze problemy. Gratuluję pierwszego, efektownego zwycięstwa i czekam na więcej!

Piątka kolejki I ligi:
Aleksander Ditmer (Basket Tychy) 18 pkt, 11 zb, 5 przech, 10 as – debiut marzenie. Początkowo miał problem ze skutecznością, ale wraz z upływającymi minutami poprawił i ten element gry. Już teraz można śmiało stwierdzić, że będzie dużym wzmocnieniem drużyny.

Paweł Nowrotek (Drim Tim) 21 pkt, 2 zb, 2 as, 4 przech – lider ataku. Widać po nim olbrzymią pewność siebie. Kilka niecelnych rzutów nie zmieniło nic w jego sposobie gry. W końcu ma też odpowiednie zaufanie u kolegów, kiedy tylko na zegarze pozostawało 8 lub mniej sekund do końca akcji, piłką wędrowała w jego ręce. W tej chwili jedyny zawodnik Drim Timu, który jest w stanie zrobić coś z niczego.
Artur Lewicki (ALTA) 16 pkt, 10 zb, 6 as – tak jak się spodziewałem: człowiek orkiestra. Nie widać po nim parcia na bycie „gwiazdą”, będzie po prostu dawał drużynie to czego w danym momencie będzie potrzebowała najbardziej. Na jego grę patrzy się z przyjemnością. Świetnie współpracował z Kaptaczem i Byrczkiem.

Mateusz Pycia (Basket Tychy) 23 pkt, 18 zb – nie do zajechania, wyglądał jakby te 40 minut nie zrobiło na nim żadnego wrażenia... M.in. dzięki jego aktywności Basket wygrał deskę 50:23. Do tego w starciu z Longmanami był bardzo skuteczny, zwłaszcza z półdystansu i spod kosza. Zdecydowanie najlepszy mecz w RALK.

Tomasz Kaptacz (Atomic) 19 pkt, 12 zb, 3 as – bardzo udany debiut w nowej drużynie. Cieszę się podwójnie, bo w końcu Tomek powalczy o najwyższe cele. Już widać, że nie będzie miał żadnych problemów z wkomponowaniem się w zespół ALTY. Na pomogła w tym względzie gra w Śląskiej Letniej Lidze Koszykówki. W starciu z Modymi Kocikami wręcz ośmieszył Krzysteczkę.

Na plus:
One Move Basket – zaskoczyli mnie. Fajnie się to oglądało, niby bez fajerwerków, ale każdy kolejny zawodnik, który wchodził do gry dokładał swoją małą cegiełkę do końcowego sukcesu.

Drim Tim – team spirit jakiego jeszcze w tej drużynie nie widziałem. Nawet gdy przegrywali 10 punktami, na czasie nie dochodziły do stolika żadne głosy wzajemnych pretensji. Dzięki takiej atmosferze, ta drużyna może w tym sezonie pokazać coś ciekawego. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego i oby tak jak najdłużej. Przy okazji warto zauważyć, że ilość „Sobków” w drużynie musi się zgadzać. Był Andrzej Sobek, teraz jest Sobek Mikołajczyk ;-)

ALTA – przejechali się po Modych Kocikach, jak po... oszczędzę sobie porównań. Widać w zespole ogromny entuzjazm, podsycony dodatkowo zwycięstwem w Śląskiej Letniej Lidze Koszykówki. Zadanie dla Tomka Domańskiego, to dbanie aby w drużynie panowała zgoda i pozytywne nastroje. Jak wrócą wszyscy kontuzjowani w tej chwili gracze to strach się bać.

Na minus:
Mode Kociki – no i to jest ta różnica między Modymi Kocikami a Kocikami... Wiem wiem, to był pierwszy mecz, w dodatku bez Adama Janusa, ale jednak pewne rzeczy widać gołym okiem. W mistrzowskiej drużynie wszystko chodziło jak w zegarku, każdy wiedział gdzie ma stanąć i jaki ruch wykonać. Tego nie da się wypracować w tydzień czy miesiąc. To właśnie dlatego tak dobrze funkcjonowali wcześniej Goraus i Krzysteczko. Dziś był tylko chaos. Czas pokaże czy urodzi się z tego coś wielkiego.

Niezłe numery:
115 – evaluation ALTY w starciu z Modymi Kocikami. Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek tak zainaugurował sezon.

Cytat kolejki:
„Pana kolega się z pana śmieje, dużo zdrowia życzę.” - Henryk Kuczera pokusił się o trafny komentarz do sędziego po meczu Kociki – ALTA. Broń Boże nie chodziło oczywiście o wpływ na wynik, ale o sytuację z końcówki meczu.

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce:
http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Okiem-Statystyka-RALK-Ruda-Slaska/219560013840
 
 
Marcin „Benek” Bębenek
( benek.upr@gmail.com ) 


powrót do aktualności »

Aktualności


Szukaj na naszej stronie

 
 



 

Sonda

Która z podanych niżej imprez podobała Ci się najbardziej?

Rudzki Półmaraton Industrialny
Dzień Dziecka
Nocny Rajd Rowerowy
Hawaii Party
Mistrzostwa w Narciarstwie
Silesian Football Night
Bieg Mikołajów

 

Wybrane zdjęcie