Okiem Statystyka II
3 października 2012

Okiem Statysty(ka) Kolejka II, Zemsta najlepiej smakuje na zimno, czyli „Kurian – historia (prawie) prawdziwa”.
Ponad rok wyrzeczeń, ciężkiej pracy i skrupulatnego planowania rewanżu na byłych kolegach z drużyny nie poszło na marne. Jeszcze raz okazało się, że cierpliwość popłaca i warto poczekać na swój dzień chwały.


Od dłuższego czasu dochodziły do mnie głosy jaki jest prawdziwy cel powrotu do RALK Rafała „Kuriana” Kurianowicza. Ten sympatyczny, całkowicie oddany koszykówce mężczyzna, większość swojej kariery spędził w drużynie Zryw Siemianowice. Funkcję pełnił tam wyjątkowo niewdzięczną, bo stanowił tylko i wyłącznie polisę ubezpieczeniową na wypadek widma walkoweru. W pozostałych meczach, kiedy było więcej niż 5 innych zawodników zdolnych do gry, często zdarzało się, że wchodził na 30 sekund bądź minutę. Obrywało mu się wtedy nawet za akcje, w których błędy popełniali koledzy, a nie on. Wszyscy dobrze wiemy jak gra się z myślą, że niezależnie od tego co się zrobi na boisku, po chwili i tak wyląduje się na ławce. Przyszedł w końcu czas, że „Kurian” powiedział dość. Sezon 2011/2012 poświęcił na zakulisowe manewry, które pozwoliłyby mu wziąć rewanż na Nowaku i spółce. Kiedy sam odbudował się fizycznie i mentalnie rozpoczął poszukiwanie drużyny, która mogłaby mu umożliwić tryumfalny come back. Kiedy tylko dowiedział się, że Szymon Jaworski tworzy Gwiezdno Flota, od razu poczuł, że to odpowiednie towarzystwo dla niego. Słynący z cynicznego podejścia do otaczającej rzeczywistości kierownik nowo powstałej drużyny od razu postanowił wykorzystać motywację Rafała dla dobra swojej drużyny. Połączenie tych dwóch osobowości sprawiło, że drużyna z Rudy Śląskiej bez problemu przeszła kwalifikacje. Co zresztą z miejsca ośmieszyło wiedzę tzw. lokalnych ekspertów, którzy jeszcze w tygodniu poprzedzającym turniej wróżyli, że GW do ostatnich sekund będzie walczyć o awans z Kegami. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a „Kurian” mógł już myśleć o tej najważniejszej części planu. Jak to często bywa i tym razem los okazał się przewrotny. System tak rozlosował pary pierwszej kolejki II ligi, że już na dzień dobry doszło do starcia Gwiezdno Flota – Zryw. Serce bohatera tego tekstu zabrzmiało mocniej. Wiedział, że oto nadchodzi chwila prawdy. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni, na treningach Rafał mocno dopingował kolegów do wytężonej pracy i co chwila przypominał im jakie to dla niego ważne. Żeby uzyskać pożądany efekt na przedmeczowej odprawie postanowił jeszcze dokręcić śrubę i przygotował specjalny mix scen z filmów takich jak Gladiator, Any given sunday, 300 czy Coach Carter. Podziałało! Kiedy jego koledzy wybiegli na parkiet, już po twarzach było widać, że są rządni krwi. 18:8 na dzień dobry w I kwarcie mówi samo za siebie. Lato, Milbrant, Białdyga, Żuk i przede wszystkim Żymła zrobili wszystko co w ich mocy, żeby pomścić kolegę. Kierownik Jaworski, kiedy tylko pojawił się na boisku sam zaliczył szybkie 3 przechwyty, wybijając rywalom z głowy koszykówkę. Sam Rafał stał sobie z boku, z uśmieszkiem sadysty (zdjęcie) obserwując panikę na twarzach swoich byłych kompanów. Sam pojawił się na parkiecie na 13 minut. Po pierwsze by pokazać, ze tego dnia nawet pechowa liczba mu w niczym nie przeszkodzi, a po drugie by zadać ostateczny cios. Silna zbiórka oraz otwarcie drogi do kosza koledze w zupełności wystarczyło, by pokazać kto tego rządził na parkiecie. Tak to był jego dzień rewanżu za kilka lat upokorzeń, a ja cieszę się, że mogłem być tego świadkiem!
P.S. Żałuję tylko, że sponsor techniczny nie zdążył przygotować zapowiadanych tresek...
Wydarzenie to przysłoniło wszystko inne co się działo w ten weekend w hali Fryna Square Garden, ale pokrótce o paru innych rzeczach warto wspomnieć...
Co mi się podobało:
gra Antidotum. Może nie mieli naprzeciwko najmocniejszego rywala, ale i tak fajnie się to oglądało. Bardzo udany debiut zaliczył Grabiański i już nie mogę się doczekać, czy potwierdzi taką dyspozycję w kolejnych meczach.
sposób w jaki po fatalnej I kwarcie podnieśli się gracze Sport Rebel. Trzy pozostałe części gry zagrali już koncertowo, w czym główna zasługa Zarychty, ale swoją cegiełkę dołożył też były zawodnik „Groszków” - Przywarka. W statach może tego nie widać, ale Adam walczył za dwóch.
przemiana Modych Kocików. Z Janusem i Kolędą to zupełnie inna drużyna.
styl w jakim nowe drużyny RALK: Rybnik Team i Pride&Glory rozbiły swoich rywali. Z jednej strony szkoda mi tych drużyn na II ligę, z drugiej zaś bardzo umilili mi sobotni poranek. Tak trzymać panowie!
Co mnie zastanawia:
ile zwycięstw są w stanie „przepchać” zawodnicy TG Team. Drugi raz z rzędu wygrali deskę o ok. 20 zbiórek. Dzięki temu mimo, że nadal ich skuteczność woła o pomstę do nieba, są w stanie zdobywać punkty po rzutach drugiej szansy. Kampa i Duda mają razem po dwóch kolejkach średnio 32 zbiórki.
co się dzieje z drużyną Green Peas. W ciągu 40 minut gry potrafią się zmienić nie do poznania, a ja nie za bardzo wiem z czego to wynika. Ciekawe czy oni sami wiedzą...
ile meczy „na talencie” wygra w tym sezonie Budsar i dokąd ich to zaprowadzi.

Piątka kolejki I ligi:
Mateusz Zarychta (Sport Rebel) 20 pkt, 2 as, 2 zb – jeden z moich ulubionych zawodników RALK jeszcze z czasów, kiedy występował pod pseudonimem artystycznym „Karol Fedorowicz”. W II połowie trafiał jak natchniony. Dwa tygodnie temu z powodu kontuzji zabrakło na parkiecie w końcówce i zespół z Bytomia przegrał, tym razem wytrwał do końca, a „Bobasy” cieszą się z pierwszego zwycięstwa.

Artur Lewicki (ALTA) 15 pkt, 5 zb, 3 przech, 6 as – oglądanie jego gry to czysta przyjemność. Przy słowie „wszechstronny” w wikipedii powinno być jego zdjęcie.

Michał Giese (Antidotum) 14 pkt, 8 zb, 3 przech, 11 as - nie mam pojęcia od czego zależy, czy danego dnia będzie dosłownie wszędzie na parkiecie, czy przechodzi przez mecz niezauważony. Tym razem miał dobry dzień i poprowadził zespół z Gliwic do pewnego zwycięstwa. Szkoda, że nie potrafi ustabilizować formy na poziomie 10-6-5, na pewno go na to stać.

Marcin Malcherczyk (Budsar) 23 pkt, 5 zb, 5 as – w sumie standard: cztery trójeczki, kilka świetnych wejść pod kosz, no i asysty do Mandowskiego, po których ręce same składały się do braw. 9 strat trochę psuje efekt końcowy, ale przynajmniej kilka z nich było zabawnych, jak błąd 8 sekund w sytuacji kiedy wyprowadzenia piłki nie utrudniał mu żaden obrońca. Jego mina po gwizdku sędziego – bezcenne.

Adam Janus (Mode Kociki) 16 pkt, 8 zb, 3 przech, 4 as, 2 bl – jeśli ktoś miał wątpliwości co do tego ile znaczyć będzie dla Modych Kocików Adam to właśnie dostał odpowiedź. Silny skrzydłowy ustawiał całą grę zarówno w obronie jak i w ataku, a do tego zaskoczył szybkością i dynamiką. Klasa!

Na plus:
Antidotum – zgnietli rywali na desce. 46:18 na desce...

Sport Rebel – tym razem mimo bardzo słabego początku udało się wygrać mecz. Jeśli w kolejnych meczach postarają się o koncentrację od pierwszego gwizdka, powinno to wyglądać jeszcze lepiej.

Na minus:
Basket Tychy – gadaniem nikt jeszcze meczu w RALK nie wygrał, albo wyciągną wnioski albo będą dalej sami sobie szkodzić. Szkoda marnować taki potencjał koszykarski...

Green Peas - podobnie jak w I kolejce, choć tym razem zaczęli jeszcze lepiej niż przed dwoma tygodniami. Niestety 22:6 na otwarcie nic nie znaczyło. Chaos i przypadek to dwa słowa, które przychodzą mi na myśl, kiedy patrzę na ich grę.

Piątka kolejki II ligi:
Marcin Hiltawski (Basket) 28 pkt, 5 zb – robił to co potrafi najlepiej, czyli rzucał, a że tego dnia „żarło” to się tego trochę tego uzbierało.

Krzysztof Kręglicki (P&G) 26 pkt, 4 zb, 2 przech – dokładnie takiej gry oczekuję od niego w II lidze. Powinien na stałe zagościć w top 10 strzelców.

Marek Miądowicz (Killa Bees) 24 pkt, 9 zb, 2 przech, 2 bl – jego cztery „trójki” wybiły z głowy rywalom marzenia o zwycięstwie.

Marek Bury (Basket) 21 pkt, 7 zb – świetny powrót do RALK! Wymusił chyba z 15 fauli rywali, a kiedy dostawał za nie w nagrodę rzuty osobiste z reguły się nie mylił.

Przemysław Bednarek (Rybnik Team) 26 pkt, 11 zb, 3 as – od razu mi się przypomniały wszystkie Mistrzostwa Śląska, na których karcił naszą reprezentację. Sezon w II lidze – poza kilkoma meczami z czołówką – powinien być dla niego łatwy, miły i przyjemny.

Tak naprawdę w II lidze znacznie więcej graczy zaliczyło bardzo udane występy i miałem mały ból głowy kogo wstawić do „Piątki”. Oby tak już zawsze!

Na plus:
Basket Katowice – bardzo mi się podobało jak się zaprezentowali, a warto wspomnieć, że brakowało dwójki wysokich: Blicharskiego i Błaszczykowskiego.

Killa Bees – niespodzianka kolejki..

Na minus:
ZGP Comax – jak wyżej...

Płomień – przegranej się spodziewałem, ale nie w takim stylu...

Niezłe numery:
10 – tyle sekund zdaniem Marcina Malcherczyka powinno być w amatorskiej lidze na przeprowadzenie piłki przez połowę ;-)

Usłyszane przy stoliku:
A wie pan co to jest klank? Powiem panu po meczu. - Henryk Kuczera zagaił do sędziego Adama Szeremety
Wiem co to jest klank. - odparł ten drugi
Co? - nie dał wiary zapewnieniom sędziego, trener Modych Kocików.
Powiem panu po meczu. - sprytnie wybrnął Adam.

Cytat(y) kolejki:
„Prawdziwy chop niy siedzi na bolcu dużyj niż 25 minut!” - Szymon Kampa i nie pytajcie o co chodziło ;-)

„Myśla, że to te pomarańczowe sie powinny nazywać Zmarnowane Talenty.” - Szymon Jaworski podczas meczu Mode Kociki-Basket Tychy

„Ale nam się trafił szlagier.” - Marek Jasiński celnie zauważył po I kwarcie meczu Antidotum-Atomic

„Zapalony pęcherz, wiem co to znaczy. Do rodzinnego w poniedziałek trzeba iść.” - Marcin Malcherczyk do Tomasza Kucharczyka, kiedy ten tuż przed rozpoczęciem IV kwarty zniknął na chwilę ze stolika.

Okiem Statysty(ka) na mordo-książce:
http://www.facebook.com/home.php?#!/pages/Okiem-Statystyka-RALK-Ruda-Slaska/219560013840
 
 
Marcin „Benek” Bębenek
( benek.upr@gmail.com )
 


powrót do aktualności »

Aktualności


Szukaj na naszej stronie

 
 



 

Sonda

Która z podanych niżej imprez podobała Ci się najbardziej?

Mistrzostwa w Narciarciarstwie
Hawaii Party
Nocny Rajd Rowerowy
Dzień Dziecka
Rudzki Półmaraton Industrialny
Silesian Football Night
Bieg Mikołajów

 

Wybrane zdjęcie