Okiem Statysty(ka) Kolejka II, Szum rodzi hałas.
20 września 2016
Tytuł debiutanckiej (skądinąd bardzo udanej) płyty duetu O.S.T.R.-Emade przypomniał mi się, kiedy w okolicach 22 przyjechałem do domu po zakończonej kolejce. Niedziela spędzona na hali, to bowiem nie tylko obraz, ale i dźwięki. Całe mnóstwo dźwięków. Odbijająca się od parkietu piłka, tupot wcale niemałych stóp, pytania, historie, krzyk (ten, który wydał z siebie Jarek Koźmiński słyszę do teraz), wulgaryzmy, zasłużone lub niesłuszne pretensje, śmiech, płacz dzieci, w końcu dźwięk lamp, który wierci dziurę w głowie w tych mniej ciekawych meczach. I tak przez 13 godzin, prawdziwa kakofonia. Wszystko to przynoszę ze sobą do domu. Potrzebuję około dwóch godzin niemal kompletnej ciszy, żeby dojść do siebie na tyle, żeby zasnąć. Z tego co wiem koledzy ze stolika mają podobnie. Po powrocie żona zawsze pyta mnie co ciekawego było na lidze, a ja nie potrafię odpowiedzieć, bo w głowie mam burdel i rzadko potrafię przypomnieć sobie cokolwiek konkretnego. Poszczególne rozmowy, sytuacje zaczynają mi się klarować dopiero od poniedziałku, najczęściej gdy przeglądam notatki do „Oka”, choć często bywa tak, że czegoś nie zapisałem i przypomni się coś tydzień później, gdy przygotowuję się do kolejnej kolejki. Łapcie więc to co udało mi się wynotować, bądź przypomniało mi się do tej pory...


Dobrze, że w sobotni poranek czekał nas pojedynek dwóch dynamicznych drużyn :)

Dobra, żarty na bok. Momentami oglądaliśmy bardzo fajną, poukładaną koszykówkę. Zasłony, mądre bieganie, wykorzystywanie wysokich...

Sor-Drew prowadził w II kwarcie już nawet 9 punktami.

Wynikało to w takim samym stopniu z dobrej gry Rudzian, jak i z tego, że ich rywale zajmowali się głównie mniej lub bardziej absurdalnymi dyskusjami z sędziami.

Kiedy tylko gracze Romusa przestali gadać zaczęli odrabiać straty.

Świetne zawody rozgrywali bracia Breguła. Młodszy wyciągał rywalom kolejne piłki w obronie, a starszy kończył akcje z półdystansu i pod kosza.

W IV kwarcie obie drużyny miały olbrzymie problemy z wykorzystywaniem nawet najlepszych okazji do zdobycia punktów. Po 7 minutach było 3:2.

Trójka Tomka Oczadłego na 1:10 dala remis.

Na 7 sekund przed końcem ten sam zawodnik zdobył decydujące o zwycięstwie punkty. Brawa też należą się w tej akcji Przemkowi Podolskiemu, który wykazał się ofiarnością przy przejęciu i podaniu piłki.

Przeskok z meczu Romus-Sor Drew na Płomień-Dobra, zmiana był druzgocący.

Niby wszystko toczyło się 10 raz szybciej, ale za to mnóstwo było chaosu i strat.

Tych ostatnich obie drużyny nazbierały łącznie w I połowie 22.

W porównaniu do ubiegłego tygodnia, do składu Płomienia dołączył Darek Kąkol i mocno pomógł kolegom. Zwłaszcza przez szybkie uruchamianie ataku po zbiórce. Natrzaskał w ten sposób mnóstwo asyst.

Nie chcę nawet myśleć jakby to wyglądało bez niego.

Graczom Zmiany brawa należą się za ambicję i sam fakt, że im się chce. Podobnie jak w I kolejce, tym razem również mieli ledwie 5 graczy do dyspozycji.

Koszmarna kontuzja Jarka Koźmińskiego przyćmiła wszystko co później działo się w meczu Watahy z Longmanami. W oku zawodnika z Katowic nieszczęśliwie znalazł się palec kolegi z drużyny.

Może to i lepiej, że nie potrafiłem się skoncentrować na grze, bo Wataha w I połowie miała tyle samo strat co punktów, po 15.

W połowie III kwarty Longmani zdublowali rywali i było po zawodach.

Dużo dobrej koszykówki pokazał Dawid Kamiński.

W zespole Olimpii zabrakło Karola Schlagnera i Przemka Osadnika, to i gra przypominała bardziej ta z zeszłego sezonu niż I kolejki.

Drużyna z Jaworzna mogła cieszyć się z kolejnego łatwego meczu na rozruch.

A przynajmniej tak to wyglądało po pierwszych 20 minutach.

Pierwsze minuty II połowie to koncert gry zespołu z Boruszowic. Trójki Knyrka i Smółki oraz efektowne wejście pod kosz Chmielorza pozwoliło zmniejszyć straty do ledwie 3 oczek.

Po kolejnym celnym rzucie z dystansu Jelonka i kontrze Szymali, Olimpia po raz pierwszy wyszła na prowadzenie.

W ostatniej części gry gracze z Jaworzna wzięli się jednak do roboty. 5 minut dobrej obrony i pół tempa szybsza gra w ataku wystarczyły do tego, żeby ostatecznie wybić rywalom z głowy myśli o zwycięstwie.

Niby o nazwiskach pisać się nie powinno – zwłaszcza jak się ma w tej rubryce wpisane Bębenek – ale w jednej drużynie zagrali Wąs i Broda.

Obaj debiutowali w RALK, w zespole Supersonics. To co pokazał ten drugi każe mi przypuszczać, że II liga jednak może mieć faworyta.

Zresztą cały zespół z Sosnowca zagrał kapitalnie. Widać po nich, że tworzą fajną grupę zgranych ludzi, co się później przekłada na dzielenie się piłką na parkiecie.

Reunion od początku meczu z Killa Bees korzystali z dwóch broni, które - przy braku centymetrów – mogą pomóc w zwycięstwie.

Kontra, trójka, kontra, trójka, kontra, trójka i tak do uzyskania 14-punktowe przewagi po 20 minutach.

Wszystko to ładnie z boiska komentował Andrzej Boronowski. Chciałbym mieć nagranie z wszystkim co powiedział do kolegów w trakcie gry.

Nagranie z jego trójkami robiłoby równie wielkie wrażenie.

W II połowie Killa Bees wzięli się jednak do roboty. Trójki Wiktora Wierzbickiego, celne rzuty z półdystansu Krzyśka Ziaji, penetrujący Jarek Woźniok i Marcin Bryjak spod kosza. Przed decydującą kwartą z 14 punktów straty zostało do odrobienia już tylko 5 oczek.

IV kwartę świetnie rozpoczął Krzysiek Ziaja, który dał swojemu zespołowi pierwsze prowadzenie w meczu.

Reunion w grze utrzymywał w zasadzie już tylko Marcin Nowok.

To on na 23 sekundy przed końcem trafił na 66:65.

Nie był to jednak koniec emocji. Faulowany przy rzucie Krzysiek Ziaja trafił jeden osobisty i potrzebne były dodatkowe 5 minut.

Dogrywka była kapitalną wymianą ciosów, w której na punkty spod dziury i półdystansu Killa Bees, Reunion odpowiadało trójkami. Na 19 sekund przed końcem przy wyniku 72:74 na linii rzutów osobistych stanął Rafał Chrząszcz, który trafił jeden rzut. Dwukrotnie faulowany Ziaja był w tym elemencie gry skuteczniejszy, trafił wszystkie 4 osobiste, przesądzając tym samym o końcowym wyniku.

Na potwierdzenie słów sprzed tygodnia o centymetrach, Marcin Bryjak i Piotr Kugiejko przeciwko Reunion zagrali mecz życia.

W pierwszych 5 minutach meczu Zryw-Monstars, Michał Suliński i Łukasz Klasa trafili po trzy razy zza łuku.

W II kwarcie rozpoczęło się „Trałkowanie”, ale osamotniony Wojtek nie dał rady utrzymać wyniku nawet w okolicach remisu.

Napędzani przez Jarka Olesińskiego panowie z Będzina świetnie prezentowali się po obu stronach parkietu.

Wpływ na niewielka różnicę punktową miała też postawa wysokich. Wśród Monstars Marcin Wiśniewski nie forsował na siłę niepotrzebnych akcji, spokojnie robił swoje. W Zrywie Mariusz Bednarek i Rafal Nowak dzięki granym na siłę akcjom wyciągnęli 4/24 z gry...

To jest ten moment, kiedy już mogę pochwalić Michała Piętkę za wakacyjny risercz i podziękować za sprowadzenie do RALK dwóch sensownych graczy.

Niedzielne mecze II ligi były zajebiste.

Trwa przyzwyczajanie się Dobermanów do fizyczności i intensywności gry w I lidze. Tym razem Sport Rebel nie dali im zdobyć punktów przez pierwszych 7,5 minuty.

Sam Mateusz Zarychta wygrał z nimi I kwartę 11:5.

Obraz gry w zasadzie się nie zmieniał aż do ostatniej minuty III kwarty, kiedy dzięki dwom przechwytom Mateusz Gabryś z Krzyśkiem Kręglickim zmniejszyli straty z 11 do 4 oczek.

Wcześniej świetną III kwartę rozgrywał Sebastian Kałuża.

Decydujące starcie to kolejny przestój z obu stron. Pierwsze punkty padłu po ponad 3 minutach.

Na 4:36 przed końcem Robert Białkowski po akcji 2+1 zmniejszył straty do ledwie 1 oczka. Na kolejne punkty trzeba było poczekać 1,5 minuty. Mateusz Zarychta trafił z półdystansu (40:43). Dwie kolejne akcje Marka Przybeckiego ostatecznie załatwiły sprawę na korzyść Sort Rebel.

Pudłujący z dystansu TG Power to przegrywający TG Power.

Zwłaszcza jak po drugiej stronie gra skuteczny Przemek Bednarek.

W II kwarcie podtrzymanie dystansu postarał się – trafiając dwie trójki - Adam Pierchała. Generalnie jednak jedni i drudzy nie pokazywali nawet 50% możliwości.

Gdzieś tak pod koniec III kwarty zacząłem tęsknić za II ligą.

Gracze TG Power robili co mogli, Wojtek Kampa zaliczył nawet serię pięciu celnych rzutów z rzędu, ale i tak nie dali rady odrobić strat.

Drim Tim zaczął na stojaka, ekipie z Sosnowca nie pozostało nic innego jak to wykorzystać. 7 punktów Grzesia Kurka do tego aktywność Tomka Kaptacza na atakowanej desce i 5 oczek przewagi po i kwarcie stało się faktem.

5 punktów i 2 asysty Tomka Kucharczyka na otwarcie II części z gry spowodowało, że Drim Tim wrócił do gry. To już ostatnimi czasy reguła, że to od „Łoliego” wychodzi impuls do lepszej gry.

Wynik 28:24 mówi dużo o pierwszych 20 minutach tego meczu.

Łukasz Kosmowski w III kwarcie rzucił 9 punktów w 5 minut. Zmienił go Kuba Nowrotek, który dołożył kolejne 10 oczek.

Co ciekawe ten drugi przestrzelił pierwszych 7 rzutów, by 8 kolejnych umieścić w koszu.

Dzięki temu w ostatniej kwarcie można sobie było grać spokojnie kosz za kosz i pilnować 10 punktowej przewagi.

Zobaczyłem skład zespołu z Dąbrowy bez Grzesia Zawieruchy i pomyślałem, że Adama Janusa czeka przyjemne popołudnie, po czym okazało się, że tego drugiego też nie ma i w meczu Gwiezdno Flota – Demony mamy klasyczny „small ball”.

Z dużej ilości miejsca pod dziurą najlepiej korzystał Artur Bubel, który w samej I kwarcie rzucił 13 punktów.

Druga była już bardziej wyrównana, ale niestety wyrównanie nastąpiło w dół, a nie w górę. Za grę w ataku w tym fragmencie warto pochwalić Michała Przybyłę, któremu nie robiło żadnej różnicy czy rzut oddaje z dystansu, czy spod dziury.

Im dalej w las tym gra Demonów wyglądała coraz gorzej. W końcu na początku IV kwarty rywale doszli ich na punkt. Podziałało to na podopiecznych Tomka Domańskiego pobudzająco, bo kolejny fragment gry wygrali 6:0, kupując sobie znowu trochę spokoju.

Spokój skończył się jednak na 1:35 przed końcem, kiedy Dawid Kuczera trafił zza łuku na 52:54, a minutę później Kuba Modrzyński doprowadził do remisu, który oznaczał dogrywkę.

Bohaterem dodatkowych 5 minut był Michał Przybyła, który zdobył pierwsze 5 punktów zespołu.

Na 59 sekund przed końcem drużyna z Rudy Śląskiej prowadziła 4 oczkami, ale rywale mieli jeszcze całkiem sporo okazji do tego by co najmniej doprowadzić do kolejnej dogrywki. Niestety dla nich i tym razem zabrakło skuteczności, a druga porażka stała się faktem.

Green Peas już do przerwy zdublowali Wielką Kiść i w zasadzie rozwiali jakiekolwiek wątpliwości.

Oglądaliśmy w tym czasie kolejny odcinek tasiemca pt: „Karol, który został listonoszem”. Chamera na zmianę dostarczał piłkę do kosza i kolegom.

II połowę rozpoczął na ławce, ostatni raz zdarzyło się to w 1939 roku.

Do końcowego meczu trwała już nierówna walka gołej dupy z batem, a dwa Marki (Kubas i Palej) strzelali aż miło.

„Groszki” na starcie sezonu wyglądają bardzo dobrze!

Gracze 4deal i Budsaru postarali się, żeby w ostatnim, późnowieczornym meczu nie było nudno. Momentami biegali tak szybko, że nie wiadomo było czy w ogóle do szczęścia potrzebna jest piłka.

Chaos wywoływała też cała lawina zmian, ale rozumiem, że jedni i drudzy w tak licznych składach bywają nieczęsto i chcieli z tego skorzystać. Proszę częściej, bo zwłaszcza 4deal obecność więcej niż 1-2 rezerwowych na pewno pomaga.

Duża intensywność gry, praktycznie cały mecz na styku, naprawdę fajnie się to oglądało. Co ciekawe nie było żadnej wybijającej się postaci. W różnych momentach spotkania, różni gracze podtrzymywali wynik.

Końcowy sukces Budsar przyklepał dopiero w ostatnich 30 sekundach czterema celnymi osobistymi Szymona Sazanowa i Arka Łokociejewskiego. Nadzieje 4deal na to, że Zabrzanie wysypią się na tym elemencie gry nie były bezpodstawne, bowiem wcześniej ci trafili ledwie 4 z 15 takich rzutów. W końcówce ręce jednak nie zadrżały.

Debiut w RALK zaliczył Marcin Ecka. Póki co był to występ bardzo dyskretny, bardziej na wybadanie „co, gdzie i jak”, ale wystarczyło kilka momentów, w których przyspieszył, by przekonać się, że nieraz będzie robił różnicę.


Ogłoszenia parafialne:

Moja znajoma co roku organizuje akcję pomocy dla schroniska dla zwierząt „Fauna”. Tym razem adresatem pomocy są koty, których ostatnio przybyło dość sporo. Zbieramy mokrą karmę, najlepiej puszki, bo wychodzą taniej, a jedną można nakarmić kilka kotów. Moja prośba do was: zabierzcie proszę ze sobą na następną kolejkę jakieś jedzonko dla nich, zwłaszcza dla maluchów, a ja chętnie przekażę to dalej. Z góry wielkie dzięki! Pewnie jeszcze się przypomnę na fejsbuku w piątek.



Piątka kolejki II ligi:

Darek Kąkol (Płomień) 7 pkt, 10 zb, 4 przech, 13 as – chyba miał duży głód koszykówki, bo zapierniczał po całej długości i szerokości parkietu aż miło. Szkoda, że mimo czterech prób nie udało mu się w końcówce trafić trójki, która dałaby mu triple-double.


Jarosław Olesiński (Monstars) 6 pkt, 3 zb, 4 przech, 8 as, 2 bl – kolejny raz pokazał dlaczego jest jednym z najlepszych obrońców w lidze.


Krzysztof Ziaja (Killa Bees) 22 pkt, 6 zb – w IV kwarcie i dogrywce trafiał najważniejsze rzuty.


Jakub Warchoł (Jaworzno Squad) 14 pkt, 16 zb, 2 przech, 2 as – w II lidze stać go na to, żeby takie cyferki wykręcać regularnie. Nieprzeciętny talent do zbieranie piłek w ataku.


Jarosław Urych (Longman) 10 pkt, 7 zb, 10 as – kto by pomyślał, że zdarzy się sytuacja, w której będzie blisko triple-double, a tym czego mu zabraknie będą zbiórki. Center, który robi 10 asyst? Lubię to!


Piątka kolejki I ligi:

Tomasz Gołysz (Rybnik Team) 18 pkt, 4 zb, 4 as – niezwykle regularny na starcie sezonu. Kolejny raz do świetnej pracy w obronie dołożył skuteczność w ataku.


Krzysztof Swoboda (Gwiezdno Flota) 14 pkt, 10 zb, 4 przech, 3 as – pod względem evaluation, najlepszy od niespełna roku mecz „Kiśla” w RALK. Kawał dobrej roboty po obu stronach parkietu.


Karol Chamera (Green Peas) 14 pkt, 10 zb, 11 as, 4 przech – no bo kto inny mógł wykręcić pierwsze triple-double w nowym sezonie? Wiadomo!


Łukasz Kosmowski (Drim Tim) 19 pkt, 9 zb – zostawianie go niepilnowanego na tej jego klepce na półdystansie, to nic innego jak wystawienie dupy do bicia.


Marcin Palicki (Green Peas) 15 pkt, 12 zb, 3 as – nic sobie nie robił z wyciągniętych długich rąk Marcina Sowy.



Cytat kolejki:

„Mąż zrobił z ciebie zapchajdziurę.” - Tomasz Kucharczyk do Agnieszki Dudek


Marcin „Benek” Bębenek

powrót do aktualności »

Aktualności


Szukaj na naszej stronie

 
 



 

Sonda

Która z podanych niżej imprez podobała Ci się najbardziej?

Rudzki Półmaraton Industrialny
Dzień Dziecka
Nocny Rajd Rowerowy
Hawaii Party
Mistrzostwa w Narciarstwie
Silesian Football Night
Bieg Mikołajów

 

Wybrane zdjęcie