Okiem Statysty(ka) Kolejka III
26 września 2016
Panowie z drużyny Olimpia Boruszowice przed meczem zaskoczyli mnie dużą ilością karmy dla kotów ze schroniska, a później zagrali świetny mecz, który zakończyli zwycięstwem. Była to ich druga wygrana w sezonie, co oznacza, że już podwoili ilość zwycięstw z poprzedniej kampanii, a jestem pewny, że na tym nie poprzestaną. Nie wiem jak wy, ale ja tu widzę prostą zależność. Karma wraca!


Pojedynek Zrywu i ZGP był całkiem niezłą opcją na otwarcie III kolejki.

Marcin Szatka był chyba najlepiej dobudzony, bo w 5 minut ustrzelił 8 oczek, dając swojej drużynie prowadzenie 10:2.

Gorszy jednak nie chciał być Adam Szabatowski i do końca kwarty zdołał odpowiedzieć 10 punktami, zmniejszając straty do 2 oczek.

W 3 minucie III kwarty – po trójce Tomka Cichonia – ZGP pierwszy raz wyszło na prowadzenie. Po kolejnym takim rzucie Szabatowskiego podwyższyli je do 6 oczek.

W ostatniej części gry zrobiło nam się prawdziwe meczycho. Z jednej strony kapitalne akcje pod koszem Mariusza Bednarka, z drugiej ponownie uruchomiony „Mokry”. Trójka Artura Czempika? No to odpowiedział tym samym Marcin Szatka.

Ostatecznie o mały włos lepsi okazali się gracze ZGP, a decydujący okazał się celny rzut z półdystansu Adama Szabatowskiego.

Zespół Romus przyjechał w tak licznym składzie, że Michałowi Piętce z Monstars przypomniał się od razu tekst z Kilera: „600 chłopa poszło w Polskę, jak to było zorganizowane? autobusy jakieś popodstawiali czy co?”

Zawodnicy z Katowic dawali rywalom świetne podania do kontry. Panowie z Będzina zdobyli tak 14 z 20 pierwszych punktów.

Po 15 minutach gry Romus miał tyle samo punktów co strat, po 13.

Końcówkę I połowy mieli trochę lepszą, ale Michał Błaszczykowski trafiając 5 kolejnych rzutów zadbał by Monstars na przerwę schodziło z 11-punktowym prowadzeniem.

II połowę koncertowo zaczęła para Sebastian Breguła-Tomek Oczadły. Szybko zdobyli 12 punktów i odrobili większość strat.

No i zrobiło się kolejne meczycho. Naprawdę, zapraszałbym na takie mecze, żeby pokazać jak fajnie może wyglądać amatorska koszykówka.

Wymiana ciosów pomiędzy Marcinem Wiśniewskim i Michałem Błaszkiewiczem z jednej strony, a Tomkiem Oczadłym z drugiej. No ręce same składały się do braw.

Decydujące starcie znowu rozpoczęły grzmoty, a piorunami ciskali Maciek Walerowicz i Michał Piętka.

O końcowym sukcesie Monstars zadecydowało kilka detali: kolejne przechwyty i łatwo zdobywane punkty z kontry, punkty drugiej szansy zdobywane przez Przemka Komendarskiego oraz niebywała skuteczność Michała Błaszkiewicza, który ostatecznie trafił 9 z rzędu rzutów za 2. Choć trzeba przyznać, że gracze Romusa robili wszystko by do końca było ciekawie, a po trójkach Mateusza Lisiaka i „Oczka” rywalom zrobiło się jeszcze gorąco.

I połowa meczu Wataha-Killa Bees przypomniała, że to jednak II liga. Ale i tak było ciekawie bo, w takich składach obie ekipy były na mniej więcej równym poziomie.

W zespole z Zagłębia podobnie jak przed tygodniem z ławki wszedł Tomasz Markocki i znowu sieknął trójki.

Finalnie kilka drobnych zrywów okazało się niewystarczające by dotrzymać kroku ekipie z Piekar.

Choć uczciwie trzeba napisać, że ci ostatni zagrali baaaardzo przeciętne.

Jaworzno szybko, łatwo i przyjemnie odskoczyło Reunion na ponad 10 punktów.

Miło było zobaczyć powrót Pawła Kurzawy do RALK.

14:41 do przerwy w zasadzie mówi wszystko o różnicy poziomów między obiema drużynami.

Jaworzno w takim składzie może śmiało powalczyć z Supersonics.

Pick and roll-e niedługo będziemy oglądać już tylko w amatorskich ligach, gdzie grają byli ligowcy lub na kasetach VHS. Te od duetu Kurzawa-Winkler bardzo cieszyły oko.

Jaworzno rzuciło ponad 3 razy więcej punktów niż Reunion. W evaluation wynik wyglądał tak: 142:2.

Przed meczem Longman-Supersonics Łukasz Urych śmiał się, że na hali wisi flaga „Silesia Basketball”, a oni w III kolejce grają z trzecią drużyną z Zagłębia. Problem w tym, że w I kolejce grali z Reunion, czyli... Rudzianami :)

6 minut potrzebował Paweł Doniec, żeby pokazać, że Supersonics to kiepski temat do żartów. 10 punktów na 100% skuteczności robi wrażenie.

W Football Managerze w rubryce „pewność siebie” Paweł miałby 20.

Niewiele mniej w tej rubryce ma Piotrek Świercz i to on wziął na siebie ciężar odpowiedzi na poczynania rywala. Przy równym wsparciu kolegów wyszło 17:17 po I kwarcie.

Kolejne trójki Adriana Wyjadłowskiego i Pawła Dońca pozwoliły ekipie z Sosnowca odskoczyć na 7 oczek.

Jak się później okazało była to wystarczająca przewaga, by kontrolować przebieg gry już do samego końca. Fajne w zespole z Sosnowca jest to, że nawet gdy w ataku przestaje „żreć”, potrafią dołożyć coś ekstra w obronie i tutaj poszukać przewagi nad rywalem. Pomaga w tym na pewno dobry balans między graczami podkoszowymi a obwodem.

Początek meczu Płomień-Olimpia to taki trochę... pchany mecz. Dużo akcji na siłę, które – zwłaszcza w strefie podkoszowej – nie przynosiły żadnego pozytywnego rezultatu. Pochwalić można tylko za rzuty z dystansu.

Seria strat i szybko odpalonych rzutów zza łuku Płomienia dawało rywalom świetne okazje do kontry. Tym sposobem po 16 minutach gry Olimpia po raz pierwszy objęła prowadzenie (17:19).

W ogóle w II części gry zespół z Sosnowca miał ogromne problemy rozegraniem ataku, 6 z 9 punktów rzutami osobistymi zdobył Arek Brzęczek.

Taką Olimpię jak w II połowie chciałbym oglądać zawsze! To było najlepsze 20 minut jakie widziałem w ich wykonaniu w RALK.

Na 1:49 przed końcem, duża trójka Wojtka Szastoka. 30 sekund później kolejna Michała Smółki i już nic nie mogło odebrać zwycięstwa ekipie z Boruszowic.

Graczom Dobrej zmiany bardzo odpowiadało tempo gry Sor-Drewu. Do tego gdy byli w ataku nikt nie naciskał zawodnika z piłką.

W tej piknikowej atmosferze w samej I kwarcie nawrzucali rywalom 24 punkty.

Marek Bury okazał się bardzo istotnym wzmocnieniem.

Przeciw statycznie grającym Rudzianom, gracze Zmiany mogli sobie pozwolić na pudła, bo i tak mieli szansę zebrać i dobić.

Wynik gonić próbował Kamil Goraus, ale ze skromnym wsparciem Andrzeja Miziniaka niewiele mógł zrobić.

W I połowie gracze Dobrej zmiany rzucili o 4 punkty mniej niż w całym meczu II kolejki, a o 1 więcej niż w I rundzie spotkań.

Artur Kuc rozegrał swój najlepszy mecz w RALK. A do pomocy miał jeszcze bardzo skutecznego Tomka Sawickiego.

Adam Janus zaczął mecz z wielką energią. Jego 9 punktów i 7 zbiórek w pierwszych 10 minutach było głównym powodem, dzięki któremu Gwiezdno Flota mogła cieszyć się z prowadzenia w starciu z Atomic.

Kiedy z trójkami włączyli się Dawid Kuczera i Kuba Modrzyński przewaga szybko urosła do ponad 10 punktów.

Skuteczny atak to jedno, ale aktywna, agresywna obrona w wykonaniu Gwiezdnej robiła bardzo duże wrażenie. Zwłaszcza gdy na boisku przebywali razem Dawid Kuczera i Kamil Lato. Korzystałbym z tego częściej.

Wszystko co wyżej napisałem przestało być aktualne gdzieś pod koniec II kwarty. Drużyna z Rudy zacięła się kompletnie. Wystarczy napisać, że przez 10 minut rzucili ledwie dwa punkty, oba z osobistych. Tylko nieskuteczności rywali zawdzięczali minimalne prowadzenie po 30 minutach gry.

Okazało się, że ta tendencja utrzymała się już do końca meczu. Gwiezdno Flota może dziękować rywalom, że ci potrafili wykorzystać licznych prezentów. Okazało się, że do utrzymania przewagi wystarczyły dwie trójki Dawida Kuczery oraz jego i Kuby Modrzyńskiego osobiste w samej końcówce.

Ekipie z Rudy Śląskiej potrzeba wspólnych treningów by zacząć korzystać zarówno z potencjału jaki mają w szybkim ataku, jak i pozycyjnym.

Wielka Kiść miała jako pierwsza przyjemność zagrać przeciwko Demonom, które dysponowały szóstką: Adamczyk-Lewicki-Hauzer-Bubel-Zawierucha-Wilk.

Choć mnie wystarczyła radość z oglądania duetu Arturów. Bubel i Lewicki zdobyli pierwsze 12 punktów.

Nie podoba mi się, że Demony bardzo łatwo zadowalają się prowadzeniem i spuszczają z tonu. Z 19:2 zrobiło się 34:33

w 25 minucie Marcin Sowa wyprowadził Kiść na prowadzenie.

Na graczy z Dąbrowy ten fakt podziałał motywująco. Fragment do końca kwarty wygrali 15:3, a wypracowanej przewagi już nie stracili.

Rafał Janik zaliczył triple-double: 13 punktów, 11 zbiórek i... 10 strat.

Mecz Rybnika z Sport Rebel przeniósł mnie do innego świata, a przynajmniej innej kategorii wagowej.

Może w punktach nie wyglądało to zbyt okazale, ale walki o każdy centymetr boiska (zwłaszcza pomalowanego) było tyle, że bałem się na chwilę spuścić wzrok nad kartkę.

W II ćwiartce żadna z drużyn nie miała przewagi większej niż 2 oczka.

Jeśli chciałbym kogoś zaprosić na RALK, żeby pokazać jak twarda może być obrona w amatorskiej lidze, to byłby to idealny mecz do tego.

W ostatniej kwarcie przez pierwsze 7,5 minuty Sport Rebel zdobyło... 2 punkty.

Tych punktów zabrakło im później w końcówce, kiedy nawet trójki jak ta nieprawdopodobna od Michała Błędowskiego nie przybliżyły ich do zwycięstwa.

O utrzymanie korzystnego dla Rybnika wyniku postarał się przede wszystkim Przemek Bednarek, a kluczowe okazało się jego 2+1 na 45 sekund przed końcem.

Chwile trwało zanim Drim Tim się rozkręcił, ale jak już złapali odpowiedni rytm to skończyło się serią 14:0.

Kierunek kolegom wyznaczył Adam Marchacz zdobywając 7 oczek, a później już włączali się kolejno Michał Cichoń (2x3), Kampa (1x3 + 3 asysty), Kosmowski (2x2) i Kucharczyk (1x2 + 3 asysty, w tym jednak kapitalna).

Gracze TG Power poza radzeniem sobie z rywalami musieli kombinować jak wytrwać 40 minut, a Marcin Wojtynek dodatkowo musiał się martwic o faule, bo po 12 minutach miał już 3.

W III kwarcie Łukasz Kosmowski zdobył 10 punktów z rzędu. Jakbyście z jednego z tych rzutów zrobili gif-a i puszczali w kółko, to byście widzieli wszystkie.

Szacun dla chłopaków z Tarnowskich Gór, że dali rade wytrzymać te 40 minut, bo sposób gry Drim Timu sprawił, że biegania było sporo.

Od początku meczu z Budsarem, gracze Dobermanów wykorzystywali powolny powrót do obrony rywali. Brylował w tym zwłaszcza Krzysiek Kręglicki.

Od II kwarty ekipa z Zabrza postawiła już dużo trudniejsze warunki. Mecz się momentalnie wyrównał, a na boisku tak samo jak celnych rzutów można było wypatrywać „trupów”. III kolejka, a tu kolejny mecz jakby wyciągnięty z ćwierćfinałów play off.

Rzut oka na staty wystarczy by stwierdzić, że nie ma tutaj kogo chwalić indywidualnie. Można za to drużynowo Dobermanów za to, że podjęli walkę fizyczną, czego się wcześniej od nich domagałem. Marudzili na faule (słusznie gwizdane w znakomitej większości), ale mi się to właśnie podobało, że nie odpuszczali nawet centymetra parkietu.

24 straty rywali się znikąd nie wzięły.

Ciekawy jestem ile udziału w takiej postawie miało pojawienie się Roberta Rojka i Michała Kocego.

Niespełna 8 minut potrzebowali gracze Green Peas by rzucić pierwsze punkty przeciwko 4deal. Wynik pierwszej I kwarty to... 3:4.

Trzy trójki z rzędu Karola Chamery pozwoliły rozkręcić ten mecz.

Kiedy do kontry biegli razem Artur Doktorczyk i Łukasz Kołodziejczyk bałem się jak nigdy. 4Deal mieli tylko jednego zawodnika na zmianę.

„Chodźcie chłopaki, bo nie wygląda to dobrze.” - powiedział Waldek Bastek, kiedy wołał kolegów na przerwę na żądanie. Jego koledzy postanowili konsekwentnie olewać Karola w ataku i pokazać inny rodzaj koszykówki. Przez 10 minut gry dało im to całe 2 punkty.

Dobra gra Darka Dudka i Marcina Kozika wystarczyła by przed decydującym starciem ekipa z Katowic prowadziła 5 punktami.

Green Peas ponownie na prowadzenie wyprowadził – trafiając zza łuku - dopiero 3 minuty przed końcem Marcin Palicki. Ten sam zawodnik nieco ponad minutę później takim samym rzutem podwyższył prowadzenie do 4 punktów.

Dalej poszło już łatwo. 4Deal w pośpiechu oddawali kolejne niecelne rzuty, a kolejne punkty dokładali rywali. 2+1 Marka Paleja i kontra wykończona przez Bednarza ostatecznie załatwiły sprawę.

Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz 4deal przestraszyli się możliwości wygrania meczu.

Tym razem Karol Chamera miał dużo trudniejsze zadanie gdyż naprzeciwko siebie miał jednego z najlepszych obrońców, czyli Marcina Kozika.

Tydzień temu zaapelowałem do was o pomoc w zbieraniu karmy dla kotów ze schroniska Fauna i... nie pierwszy raz mile mnie zaskoczyliście :) :) :) Wielkie podziękowania dla Michała Gumińskiego i całego zespołu Olimpii Boruszowice, Rafała Nowaka, Krzyśka Kaczmarczyka, Zbyszka Franiela, Łukasza Urycha i Russella bulterriera (polecam!). Za karton dla mojego kota też!;)

Zbiórka potrwa jeszcze 2 tygodnie, więc jakby co wiecie gdzie mnie znaleźć!


Piątka kolejki II ligi:

Paweł Kurzawa (Jaworzno) 18 pkt, 6 zb, 10 as – kolejny powrót do RALK, który cholernie mnie cieszy. Szkoda tylko, że do II ligi.


Adam Szabatowski (ZGP) 25 pkt, 13 zb, 2 przech, 3 as – w 9 meczu przeciwko Zrywowi w RALK odniósł 9 zwycięstwo. Kapitalny mecz "Mokrego", świetny transfer.


Michał Błaszkiewicz (Monstars) 24 pkt, 5 zb, 5 rzech, 4 as – jak złapał rytm na półdystansie to nie mógł przestać i trafił 9 rzutów z rzędu. Z przyjemnością patrzyło się na jego grę.


Artur Kuc (Dobra, zmiana) 23 pkt, 3 zb, 5 as – zdecydowanie najlepszy jego mecz w RALK. Momentami wyglądał jakby sam nie wierzył jak łatwo przychodzi mu zdobywanie kolejnych punktów.


Marek Bury (Dobra, zmiana) 12 pkt, 14 zb, 5 as – świetne wsparcie dla drużyny z Katowic. M.in. dzięki jego dobrej postawie na deskach jego drużyna odniosła wysokie zwycięstwo.


Piątka kolejki I ligi:

Artur Lewicki (Demony) 22 pkt, 5 zb, 6 przech, 3 as – nie mogłem się już doczekać kiedy wyleczy uraz i wróci do gry.


Artur Bubel (Demony) 18 pkt, 9 zb, 2 przech, 3 as – ekipa z Dąbrowy w końcu zwycięska, więc w końcu mogę go zainstalować w piątce. Może nie na stałe, ale będzie tutaj często gościł.


Łukasz Kosmowski (Drim Tim) 22 pkt, 8 zb, 2 as – kolejna piątka kolejki, mordercza forma na starcie sezonu.


Przemysław Bednarek (Rybnik Team) 22 pkt, 11 zb – dobry cały mecz, a do tego kluczowe punkty w końcówce.


Adam Janus (Gwiezdno Flota) 17 pkt, 13 zb, 2 przech, 4 as – nadal jest sporo rezerwy w tym jak funkcjonuje w tym układzie personalnym, ale i tak jego skuteczne akcje na półdystansie oraz postawa desce dała przewagę, którą później udało się utrzymać do końca meczu.


Marcin „Benek” Bębenek

powrót do aktualności »

Aktualności


Szukaj na naszej stronie

 
 



 

Sonda

Która z podanych niżej imprez podobała Ci się najbardziej?

Mistrzostwa w Narciarciarstwie
Hawaii Party
Nocny Rajd Rowerowy
Dzień Dziecka
Rudzki Półmaraton Industrialny
Silesian Football Night
Bieg Mikołajów

 

Wybrane zdjęcie